LITERACKA A FILMOWA WERSJA
„18 procent szwedzkich kobiet doświadczyło choć raz groźby ze strony mężczyzn.”
„46 procent szwedzkich kobiet co najmniej raz doświadczyło przemocy ze strony mężczyzny.”
„92% Szwedek, które doświadczyły przemocy seksualnej, nie zgłosiło tego na policji.”
Powyższe cytaty – motta rozpoczynają każdą z trzech części 1. tomu światowego bestselleru Stiega Larssona pt. Millenium. Ilustrują one niełatwą sytuację kobiet w Szwecji i są swoistym nawiązaniem do tego, co czytelnik przeczyta w kolejnych rozdziałach.
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet to pierwsza z trylogii znanego szwedzkiego dziennikarza, eksperta od ruchów nazistowskich i skrajnie prawicowych, ekstremistycznych organizacji, który zmarł nagle na atak serca w 2004 roku, mając 50 lat.
Od miesięcy nosiłam się z zamiarem kupna tej książki, ponieważ zaintrygował mnie jej tytuł oraz następująca notka wydawnicza:
„ Dziennikarz i wydawca magazynu Milennium Mikael Blomkvist ma przyjrzeć się starej sprawie kryminalnej sprzed czterdziestu lat, kiedy zniknęła bez śladu Harriet Vanger.
Do pomocy dostaje Lisbeth Salander, młodą, intrygującą outsiderkę i genialną researcherkę. Blomkvist i Salander tworzą niezwykły team. Wspólnie szybko wpadają na trop mrocznej i krwawej historii rodzinnej.”
Wreszcie w moje ręce trafiła lśniąca okładka skrywająca ciekawą historię. Uwielbiam ten moment, gdy podniecona otwieram książkę i rozpoczynam czytanie. I tu okazało się, że początkowe rozdziały mogą przyhamować rozentuzjazmowaną duszę, i że trzeba przebrnąć przez część informacyjną, by móc spokojnie cieszyć się niepowtarzalnym klimatem dzieła Larssona. A trzeba przyznać, że klimat stworzył intymny i wyjątkowy; nasz bohater trafia bowiem na szwedzką wyspę w okresie zimy, na której znajduje się tylko kilku mieszkańców, a każdy z nich staje się podejrzanym o porwanie Harriet Vanger. Wspaniale rozbudowane postaci są barwnie ukazane i ma się wrażenie, że żyją swoim osobnym życiem, nawet wtedy, gdy nie przyglądamy im się bezpośrednio. W tej powieści niespodzianką było dla mnie to, że mamy dwóch głównych bohaterów – Mikaela Blomkvista, dziennikarza ekonomicznego skazanego o zniesławienie finansisty Hansa-Erika Wennerströma oraz Lisbeth Salander – aspołeczną specjalistkę od zdobywania poufnych informacji, ubezwłasnowolnioną, będącą pod opieką kuratora.
Ta ciekawa para wprowadza w „egzotyczny” szwedzki świat. Larsson nie boi się krytykować obecny nadzór sądu nad „trudnymi przypadkami” w społeczeństwie, ukazuje chciwość i zepsucie kapitalistów, brak etyki dziennikarskiej i wolności słowa, a zarazem obnaża historię Szwecji, w której w latach 30.– 60. roiło się od antysemitów i zwolenników nazizmu. Utwór ten jest zatem nie tylko przedstawieniem intrygującej historii kryminalnej, a im dłużej się nad tym zastanawiam, dochodzę do wniosku, że główny wątek tej powieści jest pretekstem do przedstawienia rzeczywistych problemów, z jakimi boryka się Szwecja. Jest to więc zupełnie inna Szwecja, daleka od naszych wyobrażeń.
Książkę liczącą prawie 634 strony pochłonęłam w jeden dzień i nie był to czas stracony – nawet mimo tego, że niektóre rzeczy łatwo było przewidzieć – ponieważ rzadko się zdarza, by w jednej książce okrzykniętej mianem thrillera znalazły się wątki mrocznej sagi rodzinnej, powieści obyczajowej, psychologicznej, społecznie zaangażowanej i wreszcie – romantycznej.
Niels Arden Oplev postanowił przenieść trylogię Millenium na duży ekran. Premiera światowa 1. części odbyła się 27 lutego 2009 roku, a w Polsce mogliśmy oglądać zmagania detektywistyczne Mikaela Blomkvista (Michael Nyqvist) i Lisbeth Salander (Noomi Rapace) od 6 listopada 2009. Zdecydowanie nie jest to film dla tych, którzy lubią tylko i wyłącznie w kinie szybką akcję na ekranie, przystojnych dobrze ubranych mężczyzn i piękne seksowne kobiety. Oplev wraz ze scenarzystami Nikolajem Arcelem i Rasmusem Heisterbergiem, stworzył obraz prawdziwy, daleki od estetycznych obrazków amerykańskich produkcji, długi (ale nie nużący), wyważony, choć czasem za spokojny. Fabuła dodatkowo zostaje wzbogacona przez pokazanie faktów, które miały miejsce w przeszłości, jak np. rekonstrukcja morderstw, na których trop w trakcie śledztwa wpadają bohaterowie. Niesamowite wrażenie sprawia powracanie do fotografii zaginionej szesnastolatki. Zbliżenie jej portretu i przenikliwych oczu wprowadza widza w mroczny nastrój, a inteligentne i tajemnicze spojrzenie Harriet zmusza do zadania sobie pytania: „Dziewczyno, jaka jest tajemnica Twojego zniknięcia?”
Wspaniałym przytłumionym kolorystycznie zdjęciom Erica Kressa, ukazującym kraj surowy i zimny oraz mrocznym niekiedy obrazom, towarzyszy równie dobra muzyka instrumentalna Jacoba Grotha, która uzupełnia pesymistyczną, pozbawioną lukru fabułę.
Reżyser fantastycznie wczuł się w nastrój książki, choć nie obyło się bez maleńkich wpadek i zmian fabuły. Nie stanowi osobnego dzieła, jak np. Angielski pacjent Anthonego Mingheli, który na kanwach powieści Michaela Ondaatje stworzył osobny „utwór”, ale jest ciekawą, wartą obejrzenia ilustracją powieści Larssona. Na osobną uwagę zasługuje gra aktorska Noomi Rapace (filmowa Lisbeth Salander), która fenomenalnie zagrała socjopatkę, była dokładnie taka, jaką ją sobie wyobrażałam czytając książkę. Charyzmatyczna, zamknięta w sobie, inteligentna. Pewne zastrzeżenia natomiast mam do głównego bohatera, granego przez Michaela Nyqvista, znanego szwedzkiego aktora (polskim widzom znany np. z filmu Templariusze. Miłość i krew). Mam wrażenie, że zupełnie nie wyczuł postaci Blomkvista, był płytki, nieprzekonywujący, stanowił w miarę ładne tło dla Noomi Rapace. Być może winą za taką grę należałoby obarczyć scenarzystów, którzy zrezygnowali z wielu wątków dotyczących życia osobistego i zawodowego dziennikarza, przez co przestał być interesującym i charyzmatycznym mężczyzną. Najbardziej drażniła mnie rozmowa Mikaela z Henrikiem Vangerem (jedna z najciekawszych scen w książce), zabrakło elokwencji i umiejętności negocjatorskich u obu bohaterów.
Ciężko mi zawsze ocenić, z czym najpierw powinnam się zetknąć; z książką czy filmem, ponieważ z reguły jak obejrzę film po przeczytaniu pierwowzoru, to jestem mocno rozczarowana. Jednak z tym dziełem jest inaczej i polecam najpierw przeczytać utwór Stiega Larssona, a dopiero później usiąść wygodnie przed ekranem i obejrzeć film Nielsa Ardena Opleva … by na końcu znaleźć odpowiedź na pytanie: kto jest mordercą?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz